Rozmyślania nad życiem dopadają w szczególności nastolatków.
Już zapadeł w sen, ale postanowiłem napisać o czymś, o czym również postanowiłem. A postanowiłem coś co jest wspólnego ze szkołą. Nie wiem czy pisałem o tym wcześniej, ale najprawdopodobniej nie zdam do następnej klasy - powiedziała mi to dzisiaj blać, która mnie uczy Polskiego. Mam zagrożenia z Niemieckiego, Polskiego, Instalacji, Historii i Chemi... Jest tego trochę, i jeszcze dzisiaj myślałem że nie dam rady się z tego wygrzebać. Ale wieczorem postanowiłem że jednak dam radę, dam radę zdać, mimo iż mam tyle zagrożeń. Choćby nie wiem co, choćbym miał kłuć całe noce (bo w dzień na pewno się nie będę uczył), ale zdam do tej pierdolonej trzeciej klasy. A jeżeli mi się uda to co? Ano wypierdalam z tej nory. Nigdy więcej mnie tam nie zobaczą. Gdy tylko wezmę pepiery, gdy tylko zabiore z tamtąd swoje świadectwo z gimnazjum i wynik testu powiem tej wstrętnej padlinie astalavista. "O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć" - to zdanie po raz kolejny pokazuje to co jest w mojej głowie. Czuję taką antypatię (delikatnie mówiąc) do tej elektroniczno-elektrycznej szkoły, że nie pamiętam bym do kogokolwiek coś takiego czuł (czułem coś takiego na pewno, ale musiało to być dawno temu skoro nie pamiętam)
Rozmyślania o życiu .